RSS
sobota, 21 października 2017

Boli mnie ramię od ponad pół roku. Lekarze próbują dociec jaka jest przyczyna bólu i nie bardzo mogą się zdecydować co mi jest. Ale nie o tym chciałam pisać.  Przychodze wczoraj do pracy i moja pracodawczyni  pyta jak moje ramię.  Odpowiadam jej, że nadal boli i ze lekarz sądzi,  że są to zmiany zwyrodnieniowe. Pani bardzo mi współczula i powiedziała żebym nie nadwyrezala tego ramienia. W związku z tym nie rób dzisiaj nic tylko umyj okna w kuchni i pokoju. No prawie usiadłam wrażenia.  W kuchni okna wysokie jakieś 1,70 i składają się z 9 elementów.  W pokoju od sufitu do podłogi i jest ich 6 i jeszcze 6 mniejszych na skosnym suficie. Zdaniem tej pani to jest nic i do tego z bólach prawym ramieniem. 

15:31, grazyna10
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 sierpnia 2017

Moja siostra na luźne żakiety i swetry typu kardigan mówi zawsze "jebotko". Bardzo mi się to spodobało niestety szybko zapomniałam określenia.  Siedzę kiedyś i dumam jak to bylo: jebionko,  jebadelko,  jebalko. ... a już wiem: jebotko. Opowiadam to mojej koleżance,  ta obsmiala się z moich skojarzeń. Po jakiejś godzinie pytam ja ją nazywa się taki luźny sweter? No jak to jak: pierdolonko?

19:37, grazyna10
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 lipca 2017

Ponad 16 lat:

......mieszkam w Holandii

....mam w oknach firanki typu zazdroski (nie cały czas te same)

.....po każdym praniu misternie zaprasowuje plisy, coby się ładnie układały

.....obiecuje sobie, że plisy zaszyje, tak jak nieraz przeszyte są kanty w spodniach

......tak obiecuje i dzisiaj znowu prasowałam  plisy na firankach  😕

22:00, grazyna10
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 maja 2017

Zaczelo bolec mnie prawe ramie, no to mysle sobie - pewnie nadwyrezylam, poboli, poboli i przestanie. Jednak nie przestalo, pomaszerowalam wiec do lekarza - wyglada na stan zapalny. Dostalam jakies leki przeciwzapalne i przeciwbolowe, nie pomoglo. Ponowna wizyta u lekarza tym razem zastrzyk ze sterydow. Jak nie przejdzie do 4 tygodni to mam znowu sie zglosic. Nie przeszlo. Ponowna wizyta u lekarza, dostalam skierowanie na USG ramienia. Pare dni poczekalam na termin USG potem jeszcze pare dni na wizyte u lekarza i wreszcie diagnoza - zwapnienie sciegna. No szczerze mowiac nigdy o takiej dolegliwosci nie slyszalam. Ponownie dostalam skierowanie na USG i w trakcie mam dostac zastrzyk precyzyjnie w miejsce zwapnienia. Niestety na USG musze czekac trzy tygodnie. W Koncu 1 czerwca nastapi ten doniosly moment i mam nadzieje, ze w koncu mi pomoze. Od ponad trzech miesiecy na srodkach przeciwbolowych, bo inaczej nie jestem w stanie funkcjonowac. W nocy nie wiadomo jak sie ulozyc. Najprostsze czynnosci staja sie trudne, malzonek musi mi pomoc wieczorem sie rozebrac. Koszmar. No w kazdym razie wiem juz dlaczego mlodziez mowi na ludzi w pewnym wieku - wapniaki.

21:13, grazyna10
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 maja 2017

Musze przyznac, ze odkad mieszkam w Holandii to mam pecha do fachowcow, zwlaszcza budowlanych. Juz wiele lat uplynelo jak holenderscy "fachowcy"remontowali nasz kuchnie. Do tej pory sni mi sie ten remont w kategorii horror. W zeszlym roku postanowilam calkowicie przebudowac nasza lazienke. Tym razem zatrudnilam polska ekipe. Uprzedzilam chlopakow jaki horror przezylam z holendrami i poprosilam aby sie spieli i pokazali, ze polak potrafi. Bylo troche lepiej niz przy remoncie kuchni ale tez z problemami. No dobrze w koncu zrobili. Lazieneczka sliczna, nowiutka , czysciutka sam miod. Niestety w trakcie uzytkowania okazalao sie, ze kabina prusznicowa nie do konca jest dobrze zrobiona i potrzebna jest mala poprawka, po prostu trzeba kawalek zasilikonowac raptem jakies 15 min. roboty. Dzwonie do szefa i mowie jaki jest problem, ok ale on jest teraz w Polsce. Jak wroci do NL to do mnie zadzwoni. Mija miesiac , dzwonie ponownie: tak, tak, ja pamietam ale teraz jestem zawalony robota. I tak za kazdym razem kiedy dzwonie. Minal rok a on nie ma czasu i zawodowego honoru aby wykonanc drobna poprawke. Inny fachowiec, tez polak, wpadl zobaczyc jak zostala lazienka zrobiona i sam sie zadeklarowal, ze wpadnie i zrobi ten silikon. Pare razy widzielismy sie i za kazdym razem bylo: wpadne w przyszlym tygodniu. Tez juz prawie rok mija i nie przyszedl. Na mojej ulicy poska ekipa remontuje dom. Poszlam do nich i spytalam czy mi moga to zrobic. Jeden przyszedl popatrzyl i stwierdzil, nie ma sprawy wpadniemy po pracy i zrobimy. Od tego czasu minelo dwa tygodnie. Nie wpadli, nie zrobili. Wyglada na to, ze zasilikonowanie scianki prysznicowej przerasta mozliwosci polskich fachowcow i przyjdzie mi to samej zrobic.

00:27, grazyna10
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 kwietnia 2017

Moja corka zamiescila niedawno na FB artykul z prasy dla biegaczy gdzie bylo jej zdjecie i maly wywiad z nia jak zaczelo sie jej bieganie. No trzeba przyznac, ze podziwiam ja. Faktycznie zaczela biegac ot tak sobie, zeby wyjsc z domu i choc przez chwile odpoczac od dzieci. O ile dobrze pamietam, to bylo to dwa lata ,no moze trzy lata temu. Teraz biega juz niemal profesjonalnie, ma za soba sporo roznych zawodow i dwa maratony. Zastanawialam sie,czy to genetyczne i jesli tak to po kim. Ja przeciez nie biegam. Nie biegam to fakt ale tez i nigdy nie probowalam. Dzisiaj ambitnie z samego rana (jeszcze przed 8) wywloklam sie z lozka, wdzialam leginsy , adidasy i poszlam biegac. Dystans nie byl dlugi aleod czegos trzeba zaczac. W sumie nawet mi sie to spodobalo. Sprobuje przede wszystkim odbudowac swoja kondycje, moze tez uda mi sie zgubic pare kilo. Byloby fajnie wystartowac kiedys w jakis zawodach razem ze swoja corka. No nie mowie o maratonie ale moze jakas 10 :)

10:18, grazyna10
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 kwietnia 2017

Wlasnie specjalnie sprawdzilam, w grudniu 2011 opisywalam historie zakupu kanap. Niestety okazalo sie, ze nie byl to najlepszy zakup, bo po 5 latach uzytkowania kanapy zaczely pekac. Nie wygladalo to ladnie, probowalam przykrywac je pledem ale to tez nie bylo fajne. Widzac te nasze obszargane kanapy czulam sie jak w jakims domu meliniarskim. W srode pojechalismy do krongloopa zawiezc worki z ciuchami (doszedl jeszcze jeden Kuby). Ciuchy zawiezlismy do jednego kringloopa a potem zajrzelismy jeszcze do drugiego. W tym drugim oprocz normalnych rzeczy uzywanych maja tez zupelnie nowe meble. No i upatrzylam kanapy dla nas. W myslach szybko zrobilam przeglad finansow i wyszlo mi, ze dam rade kupic. Stalo kilka kompletow, udalo nam sie z Kuba zgodnie dokonac wyboru. Z kierownikiem utargowalam 70 euro i w czwartek przywieziono nam nowe kanapy. Nowe przywieziono ale starych niestety nie zabrali, bo okazaly sie niesprzedawalne. Na szczescie w sobote przyjechal ciezarowka bratanek Kuby i wywiozl stare kanapy. Mam nadzieje, ze te nowe posluza na dluzej niz poprzednie. 

A tak na marginesie, wlasnie minely dwa miesiace jak oboje nie palimy. Latwo nie jest ale dajemy rade :)

Przegladajac moje zapiski blogowe, doszlam do wniosku, ze ja albo rzucam palenie albo zrzucam kilogramy :) jednym slowem mam baaardzo urozmaicone zycie.

22:03, grazyna10
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 marca 2017

Wiosna w pelni sie zrobila. Kuba nadal grzebie w ziemii i porzadkuje podworko. Wystawil juz laweczke i stol co jest sukcesem niebywalym, bo w zeszlym roku po paru awanturach zrobil to pod koniec czerwca albo nawet na poczatku lipca, nie pamietam juz dokladnie ale pozno. No wiec Kuba dziala na zewnatrz a mnie naszlo na zrobienie generalnego porzadku w szafie. Ciezka to byla praca ale w koncu ja wykonalam i to bylam bardzo ostra przy selekcji. Udalo mi sie w koncu wyrzucic czerwona spodniczke, ktora swietnie bedzie wygladala z czarna marynarka. Swietnie bedzie wygladala , moze ale przywiozlam ja jeszcze z Polski (a bylo to 15 lat temu) i ani razu nie mialam jej na sobie. Wywalilam tez wszystkie ciuchy typu; do lata schudne i beda dobre. Jak schudne to w ramach nagrody kupie nowe. Precz z opietymi za bardzo bluzeczkami, precz ze spodniami, ktore mozna zapiac tylko na wdechu, precz z ciuchami, ktore niby dobre ale zle sie w nich czuje. Jednym slowem zostalo to co faktycznie nosze. Nie ma tego duzo ale mysle, ze braku pozostalych nawet nie odczuje, a jak cos bedzie potrzebne to po prostu kupie nowe.

To jest efekt wietrzenia szafy, zaznaczam ze tylko mojej czesci, Kuby sie nie czepialam

A tak wyglada wnetrze szafy po porzadkach

i jeszcze polki

Pod polkami jest jeszcze szuflada z letnimi rzeczami ale ta jest prawie pusta. Tu trzeba bedzie troszke garderobe uzupelnic.

22:21, grazyna10
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 marca 2017

Nie jest to co prawda tak erotyczne jak 9 i 1/2tygodnia ale tez fajnie. Tyle czasu juz oboje z Kuba nie palimy. Efekty widac i to kolosalne. Kuba, ktory praktycznie nic nie mogl robic, nawet paru krokow przejsc teraz spowrotem chodzi na spacer z psem, zabral sie za prace w naszym ögrodzie" . Jednym slowem znowu jest czynny i o to chodzilo. Co prawda od paru dni pogoda sie zepsula, pada i nie da sie nic w ogrodku robic ale to nic poczekamy. Jeszcze pare roslinek trzeba przemiescic, pare wyrzucic i dwie roze czekaja na posadzenie i bedzie piknie :)

11:40, grazyna10
Link Komentarze (1) »
piątek, 03 marca 2017

Przez ponad rok haftowalam dla mojego małżonka portret Indianina. Robota była mrowcza bo i kolorów dużo i wzór mało czytelny, no ale uporalam się z tym i Indianin został ukończony... ukończony i odłożony w kąt. Nie mogłam się zebrać aby go oprawic. Około pół roku zabrało mi aby go wyprać i wyprasowac.  Potem jeszcze parę miesięcy aby ramę kupić. W końcu miałam wszystko i nadal odkładalam te robotę.  W końcu zebralam się w sobie i zabrałam się do dzieła.  Indianin został ponownie wyprany i wyprasowany a dzisiaj został oprawiony. Uf rok od ukończenia haftu :) Od razu poczułam się lepiej,  gryzla ta nie ukończona praca moje sumienie. Jeszcze parę drobnych zaległości,  które postanowiłam załatwić jutro i juz będę na bieżąco. 

22:40, grazyna10
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53