RSS
niedziela, 15 kwietnia 2012

Swieta minely, wrocilam do domu. Przygotowania do wyjazdu zajmuja zawsze wiecej czasu niz sam pobyt. Dzieci ochrzczone, trzeba przyznac, ze w kosciele zachowywaly sie bardzo grzecznie. Uroczysty obiad po chrzcinach udany. Musze przyznac, ze moja corka stanela na wysokosci zadania. Pomimo dwoch maluchow i ciasnoty mieszkaniowej przygotowala bardzo mile swieta. W drugi dzien swiat wybralismy sie z nimi i z rodzicami ziecia do wioski w ktorej (chyba) kupia mieszkanie. NIe jest zle. W kolo zielono, cisza i spokoj. W tym tygodniu sprawy zakupu i sprzedazy mieszkania powinny sie rozstrzygnac.

A teraz pora zaprezentowac moje wnuki Tak wyglada kreacja chrzcinowa mojego wnuka.

Pierwszy gotowy byl Wojtus, prezentuje sie wspaniale.

 Obaj chlopcy gotowi do uroczystosci, na razie uziemieni w krzeselkach aby reszta rodziny mogla zebrac sie do wyjscia.

Moj komputer umiera powoli smiercia naturalna, nadworny lekarz komputerowy powiedzial, ze moze potrwac to dwa dni, dwa tygodnie albo dwa miesiace. Na razie dziala ale z duzymi oporami. Mam nadzieje, ze jeszcze troszke pociagnie az zlapie finansowy oddech.

22:39, grazyna10
Link Komentarze (2) »
piątek, 06 kwietnia 2012

Jade juz jutro. Walizka spakowana, jakies drobiazgi rowniez. Chyb po raz pierwszy jedziemy jak normalni ludzie a nie jak juczne wielblady. Zeszloroczne swieta wielkanocne, rowniez spedzone w Polsce byly bardzo pracowite i takie raczej malo swiateczne. Pomagalismy mojej bardzo ciezarnej corce doprowadzic mieszkanie po remoncie do uzytku. Tym razem wszystko jest inaczej. Po pierwsze zdecydowalismy sie na mieszkanie w hotelu. Do corki dwa kroki i nie trzeba nikomu polowy mieszkania przestawiac aby rozlozyc lozko do spania. W pierwszy dzien swiat mamy podwojna uroczystosc; corka ma urodziny i maluchy beda chrzczone. O matko jedyna jak ja za nimi wszystkimi tesknie, za maluchami ktore rosna i rozwijaja sie a ja w tym nie uczestnicze, za wnuczka ktora nie wiem kiedy zrobila sie juz duza panna, za corka ktora jest wspaniala i nawet za zieciem tez tesknie. Dziwnie mniej tesknie za reszta mojej rodziny, ale ci dali mi sie ostatnio we znaki. Dzieciaki jada jutro ogladac dom do kupienie, na swoje mieszkanie maja juz kupca. Moze uda im sie zrealizowac plany mieszkaniowe i wtedy bede mogla spokojnie czasem jechac juz do nich. Wszystko wyjasni sie w ciagu najblizszych dni. Trzymam kciuki aby sie udalo. A teraz troche cos kolo siebie ogarnac i jutro w droge :)

20:09, grazyna10
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 marca 2012

W niewielkiej ilosci ciuchow jakie mi zostaly wszystko jest z dekoltem i marznie mi dekolt. Poszlam wiec wczoraj do sklepu z zamiarem nabycia jakis podkoszulek, ktore by mi ten marznacy dekolt przykryly. Trafilam na koszulki polo. Idealne jak dla mnie, bo i przykrywaja i mozna rozpiac ile sie chce. A jeszcze do tego byla akcja 2 kupione trzecia gratis, no wiec kupilam trzy. Na wieszaku obok wisiala fajna koszula razem w zestawieniu z koszulka polo, podobala mi sie, no wiec koszule tez nabylam. Juz wiem, ze lepiej sie czuje w troszke luzniejszych ubraniach, wiec wszystko zostalo kupione w rozmiarze 42. W domu chcialam zaprezentowac nowe nabytki Kubie. Ubralam polowke, pasowala idealnie, na to ubralam koszule ... i dupa zimna - za mala. Jeszcze raz spojrzalam na rozmiar - 42 a jednak za mala. Nie bylo innego wyjscia jak wrocic do sklepu i wymienic. Wzielam rozmiar wieksza czyli 44 i tym razem przymierzylam w sklepie. Nosz kurcze tez za ciasna. Nastepny rozmiar 46, przymiarka, no wreszcie dobra. Wiem, ze rozmiar tych koszul jest jakis pokrecony, ale musicie przyznac, ze mozna sie zalamac kupujac cos w rozmiarze 46. A nie mogl byc pokrecony w druga strone? Zawsze to przyjemniej kupic rozmiar 38 lub 36 nawet wiedzac, ze nie jest prawdziwy.

14:59, grazyna10
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 marca 2012

Kiedys w sklepie zobaczylam fajna forme do ciasta. Ogladalam, ogladalam i nie moglam sie zdecydowac, wydawala mi sie za droga. Za pare dni znowu przymierzalam sie do tej formy i choc byla juz przeceniona to nadal nie moglam sie zdecydowac. Nagle blysk - glupia jestes, kup te forme. Poszlam do sklepu i kupilam. Okazalo sie, ze od poprzedniej przecenionej ceny jest jeszcze 30% rabatu. Foremka okazala sie wiec tania, czyli czasem warto czekac. Dzisiaj ja wlasnie wyprobowalam. Osobiscie dumna jestem z tego dziela, bede mogla robic fajne prezenty np. na urodziny. Oto moje dzielo:

00:22, grazyna10
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 marca 2012

Mowilam, ze kazde dzecko musi miec kaczuszki do kapieli. Bez kaczuszek nigdy nie wyrosnie na szczesliwego doroslego :)

Prosze bardzo oto przyklad. Marek w kapieli, kaczuszki plywaja w wannie i widac ze dziecko jest szczesliwe  z

22:23, grazyna10
Link Komentarze (1) »
niedziela, 05 lutego 2012

Troche mi sie tematow nazbieralo i pewnie jak teraz wszystko opisze to znowu na jakis czas zamilkne hi hi hi Temat 1. W poniedzialek bylismy na proszonym obiedzie. Moja polska mentalnosc nakazala mi jakos przyzwoicie sie ubrac a nie w wyszarganych dzinsach. No to wyciagnelam z szafy spodniczke, troche ja z kurzu otrzepalam ( bo dawno nie uzywana) i jakos w nia wlazlam. Prezentowalam sie nawet, nawet. Ale wlasnie, jakos w nia wlazlam, wylazlo po jedzeniu. Spodniczka zrobila sie zdecydowanie za ciasna i caly wieczor mialam przechlapany, bo nie mozlam normalnie oddychac czy usiasc. No niestety przytylo mi sie znacznie w ostatnim czasie i trzeba to sobie uczciwie powiedziec, ze potrzebuje garderoby o rozmiar wiekszej no i raczej takiej troszke dluzszej. W piatek wybralam sie do sklepu i udalo mi sie kupic 2 tuniki i 1 dluzszy t-shirt z dlugim rekawem. Dzisiaj z samego rana otworzylam szafe i mierzylam wszystkie moje ciuchy. W efekcie okazalo sie, ze w szafie pozostala mi 1 spodnica i 1 sukienka oraz 2 pary dzinsow i 2 pary sztruksow (tez wlasciwie nie za dobrych, ale cos musze na tylek wsadzic). Ponadto 3 tuniki (w tym te dwie nowokupione), 2 t-shirty i 3 sweterki. No jak widac nie jest to ilosc powalajaca i szafa wreszcie zrobila sie luzna. Wszystkie przymalawe ciuchy zapakowalam do walizki i zapowiedzialam, ze jak do pazdziernika nadal beda za male to zaczy to, ze nalezy sie z nimi definitywnie pozegnac. Tak wiec odwalilam dzis bardzo niemila prace, bo gdyby to chodzilo o ciuchy za duze to pewnie robilabym ten przeglad ze spiewem na ustach. Temat 2. Mrozy trzymaja. Sloneczko swieci i ogolnie fajnie jest. Chialam dzisiaj rano wejsc pod prysznic. Odkrecilam wode i dobrze ze nie wlazlam od razu bo z kranu buchnal niemal wrzatek. Odkrecilam zimna, nic sie nie zmienilo, nadal ukrop. Pozostawilam odkrecona zimna a zamknelam goraca i ... z kranu nie lecialo nic. Osz kurna, jakas awaria albo co, no tylko tego nam brakowalo. Z kranu umywalkowego obie wody lecialy normalnie. Rada nie rada zrezygnowalam z prysznica (we wrzatku nie lubie) i umylam sie przy umywalce. Potem wpadlam na pomysl i pozostawilam odkrecone oba krany pod prysznicem. Po jakis 15 minutach cos zaczelo gulgotac i woda chlupnela i impetem. Sprawdzilam, leciala i ciepla i zimna. Wniosek - zamarzla rura z zimna woda. Ale jaja, dobrze ze tylko zamarza a nie pekla, bo dopiero bylby cyrk. Temat 3. Blanca juz jest nauczona, ze na kanape moze wskoczyc wtedy gdy jest ona przykryta kocykiem. Jak kocyka nie ma to Blanca stoi przed kanapa i popiskuje. Wczoraj Blanca popiskuje przed kanapa. Kocyk jest, wiec nie rozumiem o co jej chodzi. A ta stoi i piszczy. No tak, kanapa zawsze byla nakryta zoltym kocykiem a terz polozylam czerwony i psica jest cala zdezorientowana. Musial jej trumaczyc, ze kolor kocyka nie ma znaczenia i ze moze spokojnie wskoczyc. Po kilku zachecajacych klepnieciach w kanape, wreszcie weszla ale nie byla do konca przekonana. Dzisaj juz takich obiekcji nie miala, zaakceptowala nowy kolor kocyka. Temat 4. Z ostatniej chwili. TV holenderska przed chwila wyemitowala program poswiecony Szymborskie. Trafilam na ten program zupelnym przypadkiem. Program byl polski i wszystkie teksty po polsku, a pod spodem nap[isy z tlumaczeniem hoplenderskim. Milo bylo usiasc przed telewizorem i spokojnie sluchac i rozumiec wszystko bez wysilania sie. Milo, rowniez ze holendrzy wyemitowaniem tego programu uczcili smierc naszej noblistki. A tak swoja droga to w trakcie wywiadow pali papierosy i popija koniaczek i dozyla ladnego wieku 89 lat. Poniewaz tez mam ponoc zyc 89 lat to jutro lece kupic koniaczek, bo mi wyszedl i trzeba sie nad tym niepaleniem powaznie zastanowic. Temat 5. Juz naprawde z ostatniej chwili. Cos nacisnelam i uciekl mia caly napisany tekst, az sie zalamalam. Juz chcialam zamknac komputer, bo dwa razy tego samego nie da sie napisac a tu pada zapytanie czy chce odzyskac utracony tekst. No pwenie ze chce, dzieki temu wpis moze sie ukaza. Madre ustrojstwo ten komputer, madrzejsze od wlascicielki he he he

19:48, grazyna10
Link Komentarze (4) »
piątek, 03 lutego 2012
Po dniach mroznych i do tego bardzo wietrznych przyszedl czas na snieg. Snieg to moze zbyt wielkie slowo. Troche poproszylo, napadalo tego moze ze 2 cm. No i taka ilosc wystarczyla zeby wlasciwie sparalizowac Holandie. Dzisiejszy dziennk podal, ze laczna ilosc korkow spowodowanych opadem sniegu to ponad 800km. Litosci, toz to prawie odleglosc do Wroclawia. Temparatura ponizej zera to dla holendrow dramat. Od razu wszyscy maja czapki na glowach i psiocza, ze zimno. A ja tam wole mroz niz te cholerne deszcze i wichury.
20:44, grazyna10
Link Komentarze (2) »
środa, 25 stycznia 2012
Wczoraj rano bylam juz gotowa do wyjscia do pracy i poprosilam Kube aby mi rower z garazu wystawil. Kuba jeszcze w szlafroku poszedl do garazu i stwierdzil, ze zamek sie zepsul. Klucz kreci sie w kolo i nie mozna otworzyc drzwi. Na dworze zimno i wieje silny wiatr wiec Kuba postanowil odwiezc mnie samochodem, ktory stal na zewnatrz. Poszedl sie ubrac i zaczelo sie szukanie kluczykow. Niestety przypomnialo mu sie, ze poprzedniego wieczoru polozyl kluczyki w garazu. No i klapa. Rower niedostepny, samochod rowniez. Jak tu sie dostac do tego garazu. Jedyne wyjscie to przez uchylone okienko. Okienko jednak posiada zabezpieczenie przed otwarciem i aby je calkowicie otworzyc i wejsc do garazu to trzeba by sprobowac to zabezpieczenie jakos odkrecic. Latwo powiedziec, trudniej wykonac, bo wszystkie narzedzia sa albo w garazu albo w zamknietym samochodzie. Mocno juz spozniona, rada nie rada pomaszerowalam do pracy na piechote. Dobrze, ze ta moja miejscowosc nie jest zbyt duza ale i tak niezle sie zmachalam zanim doszlam a jaszcze bardziej jak po pracy wracalam na piechote. W miedzyczasie Kuba poprosil o pomoc sasiada i jakos wspolnymi silami udalo im sie zamek wymontowac. Cos sie w srodku zlamalo i dlatego klucz sie nie przekrecal. Musielismy nowy zamek do drzwi kupic i juz wszystko dziala dobrze. No i prosze, mala rzecz a jakie atracje :)
21:39, grazyna10
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 stycznia 2012

No to posiedzialam sobie we Wroclawiu calutki tydzien. Zabki mam zrobione, aczkolwiek nie obeszlo sie bez problemow. Okazalo sie, ze zab ktory byl przeleczony kanalowo (w Wiatrakowie) nie do konca byl dobrze zrobiony a na ten zab wlasnie przychodzila koronka. Trzeba bylo go jeszcze raz kanalowo przeleczyc i na wszelki wypadek ten drugi pod koronke tez. Kosztowalo to dodatkowy czas i dodatkowe pieniadze, niestety. Prawie caly tydzien chodzilam ze scierpnieta paszczeka, bo ciagle dostawalam znieczulenie. No ale zabki sa zrobione, wygladaja slicznie i az szkoda, ze sa z boku a nie na samym przodzie, aby wszyscy mogli je podziwiac.

Wnukami tez sie nacieszylam. Chlopaki rosna jak szaleni i nawet zaczynaja juz gaworzyc. Corka z zieciem wykorzystali sytuacje, ze mama maluchami sie zajmie i nawet zrobili sobie sobotnie wyjscie do knajpy. Obie z wnuczka zostalysmy na dyzurze przy maluchach i nawet sobie niezle poradzilysmy. Rano jak sie budzilam, to szlam do maluchow a corke wysylalam do mojego lozka aby sobie jeszcze troszke pospala. Dziewczyna jest ciagle niedospana. Tyle przynajmniej miala ze mnie pozytku. No i oczywiscie jako zawodowa sprzataczka ogarnialam mieszkanie, nastawialam pranie i odwalalam cale prasowanie. Szkoda tylko ze takich rzeczy nie da sie zrobic na zapas. Tydzien z dziecmi to troche za malo, ale biorac pod uwage warunki mieszkaniowe to az za duzo. Tak, ze z jednej stronu z zalem a z drugiej strony z radoscia wrocilam do domu. Mimo wszystyko na wlasnych smieciach najlepiej. Kuba szczesliwy, ze jestem spowrotem i Blanca tez. Zycie wraca na swoje normalne tory, he he he ... do nastepnego wyjazdu. Tym razem pojedziemy juz wszyscy, bo na kwiecien planowane chrzciny. Babcia z maluchami w akcji. Trzeba dzieciom pokazac jak sie raczkuje :) Szkoda, ze mniejsca malo, bo moglibysmy sobie zawody urzadzic, kto pierwszy.

22:08, grazyna10
Link Komentarze (6) »
niedziela, 08 stycznia 2012

Ogladalismi dzis wieczorem program "Rolnik szuka zony" edycja specjalna. Pokazano osoby z roznych edycji po latach. Niektorzy nadal sa sami i nadal szukaja swojej polowki, niektorzy znalezli swoja milosc w programie a jeszcze inni znalezli swoja milosc nie w programie ale juz po. No i tak sobie z Kuba dyskutowalismy na temat milosci. Wlasnie jest 10 lat jak jestesmy razem. Czy my sie kochamy? Jestesmy razem, dzielimy ze soba stol i loze, nie skaczemy sobie do oczu ale czy to jest milosc? Od razu padlo pytanie czym jest milosc? Trudne pytanie i trudna odpowiedz. Sprobowalam od innej strony. Moje zycie z Kuba nie zawsze jest latwe ale czy jestem w stanie wyobrazic sobie po tych 10 latach zycie bez Kuby. Nie, zdecydowanie nie. Takie samo zdanie ma Kuba. On bardzo sie cieszy kiedy wyjezdzam na jakis czas sama ale ta radosc trwa maksymalnie trzy dni a potem juz nie moze beze mnie wytrzymac. Wiec moze to jest wlasnie milosc? Jutro wyjezdzam do Wroclawia i nie bedzie mnie caly tydzien, he he he uczucie Kuby sie wzmocni.

A na koniec jeszcze najnowsza fotka Blanki,

 Blanca i jej pan przy wspolnym stole racza sie piwkiem. Nie da sie ukryc, ze rozpuscilismy psa jak dziadowski bicz :)) Przynajmniej podczas mojej nieobecnosci Kuba bedzie mial z kim pogadac i wypic piwo :)

22:38, grazyna10
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33